-Proszę pani. Proszę się obudzić.Wylądowaliśmy-Usłyszałam sztucznie miły głos.Otworzyłam jedno oko i przed sobą ujrzałam sztucznie uśmiechającą się stewardessę .Zamknęłam z powrotem oko jęknęłam i się przeciągnęłam i wstałam. Laska odsunęła się ,a ja ruszyłam w stronę wyjścia,lecz tak bardzo mnie korciło żeby się odwrócić ,że aż to zrobiłam.
-Skoro nienawidzisz tej roboty to żuć ją.Jeśli ktoś ci zabrania olej go. To twoje życie.To Ty piszesz swój scenariusz nie inni.-Powiedziałam patrząc na nią swoimi dużymi zaspanymi oczami i wtedy na jej twarzy pojawił się ogromny szczery uśmiech.
-Tak masz rację. Tkwię tu już od 6 lat. Mam dosyć latania i żałosnych gwiazdeczek latających pierwszą klasą -powiedziała ,a ja odwzajemniłam uśmiech -Dziękuje -powiedziała powiększając swój uśmiech od ucha do ucha .
-Nie ma za co-odpowiedziałam po czym odwróciłam się na piętach i ruszyłam w stronę wyjścia. Gdy wyszłam na zewnątrz momentalnie oślepiło mnie słońce.Zamrugałam kilka razy i wzrokiem zaczęłam szukać rodziców co trudne nie było ,ponieważ ta sterta bagaży rzuca się w oczy . Zeszłam po schodkach po drodze pare razy potykając się o swoje nogi. Przewróciłam oczami i wolnym krokiem podeszłam do rodzin.
-boże dziecko ile można na ciebie czekać ?! Rozumiesz ,że ja nie mam czasu ?! Muszę się rozpakować i poszukać szkoły na mieście!!-Krzyczała na mnie Monic na co lekceważąco przekręciłam oczami.
-Słuchaj Monic !! Nie obchodzi mnie twój brak czasu ,a zwłaszcza twoja osoba więc zamknij lepiej tą swoją śliczną mordkę jeśli nadal chcesz wyglądać tak jak teraz. ! Po za tym spójrz na siebie ! Masz 20 lat a nadal mieszkasz z rodzicami !! Zachowujesz się jak królowa. Zawsze siadasz na kanapie i rozkazujesz mamie jakby byłą twoją służącą mi tak samo ! Lepiej się zmień bo inaczej nie będziesz wyglądała fajnie !-krzyknęłam ,a ją zatkało tak jak rodziców.Stali tam jak sub soli .Po raz kolejny tego dnia przekręciłam oczami i chwyciłam swoje walizki.
-Mamoo !!-krzyknęła Monic jakby miała 5 lat i pokazała na mnie ręką.Spojrzałam na nią z miną ,,Really?" po czym pokręciłam głową i ruszyłam powoli w stronę wyjścia.
-Ona ma rację Monic.Jak się nie uspokoisz i nie zaczniesz zachowywać normalnie sam cię spakuje i wyrzucę za drzwi.Nie mam ci nie pomoże.-Usłyszałam głos ojca i uśmiechnęłam się triumfalnie.Wiedziałam ,że tata nienawidzi zachowania mojej siostry i ma ochotę właśnie teraz ją zostawić.Mam a jak zwykle się nie odzywała bo wiedziała,że ja i on mamy rację. Gdy wszyscy w końcu się zebrali ze swoimi bagażami przed lotnisko tata wychaczył nasz transport i już po chwili zaczął pakować bagaże do dużego bagażnika.Usiadłam z tyłu z dala od naburmuszonej Monic i założyłam czym prędzej słuchawki ,aby posłuchać dalej muzyki. Westchnęłam opierając głowę o szybę i przymykając powieki. Po krótkiej chwili poczułam jak ruszamy.
Całą drogę z lotniska do naszego domu przejechaliśmy w ciszy,a ja prawie usnęłam.Znów.Gdy tylko zahamowaliśmy gwałtownie spojrzałam przez okno na dom. Nie powiem dom był na prawdę śliczny. Otworzyłam drzwi i wyszłam z samochodu. Mój wzrok od razu powędrował do domu obok naszego ,gdzie w ogródku siedziała para starszych ludzi przyglądającym nam się bez względnego zainteresowania.
-No już ruszamy z bagażami bo zaraz furgonetka przyjedzie z resztą naszych rzeczy ,a za pół godziny przyjadą z naszymi zwierzakami.-Powiedziała mama po czym chwytając walizki ruszyła w stronę domu.Spojrzałam przelotnie na tatę i chwyciłam swoje walizki.Idąc za tropem mamy wciąż patrzyłam w stronę pary emerytów.W pewnej chwili dostrzegłam jak starsza kobieta uśmiecha się do mnie.Zarumieniłam się lekko i odwzajemniłam uśmiech a po chwili zniknęłam w środku naszego nowego domu. Zaczęłam się rozglądać idąc w stronę schodów przy których zostawiłam walizki i zaczęłam zwiedzać dom. Pierwsze pomieszczenie do którego weszłam to kuchnia .Była na prawdę epicko duża i śliczna. Podobało mi się ta przestrzeń.Wszyscy się tu zmieścimy do tego jeszcze będzie luz. I do tego ten fioletowy akcent.Od razu domyśliłam się ,że to moja mama projektowała wnętrze.Uśmiechnęłam się lekko i z wyjścia pokierowałam się do przodu.Weszłam do kolejnego pokoju,który okazał się salonem tak moja mama uwielbia kolor fioletowy tak jak ja . Mam to po niej. Wracając do tematu byłam na prawdę pod wrażeniem. Dwa pierwsze pomieszczenia są na prawdę boskie. Aż ma się ochotę iść dalej co zrobiłam. Wyszłam z salony i ruszyłam w stronę schodów i weszłam na górę. Na piętrze było 6 par drzwi. 3 z nich miało napisane imiona. Podejrzewam ,że każde z podpisanych drzwi kryło nasze pokoje. Odwróciłam się w lewo i na samym końcu ujrzałam dużymi jasno fioletowymi literami ,,Kelly Isabella".Tak.W mojej rodzinie używają moich obydwóch imion. Nie wiem czemu ,ale przyzwyczaiłam się do tego. Ruszyłam w stronę drzwi i niepewnie otworzyłam drzwi.Zamknęłam oczy i weszłam do środka.Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam oczy ,którym ukazał się śliczny nowoczesny ,a przede wszystkim młodzieżowy pokój. Byłam na prawdę pod dużym wrażeniem. Pokój był na prawdę śliczny. Ruszyłam w głąb pomieszczenia i otworzyłam kolejne drzwi za którymi była duża przestrzenna łazienka.Tutaj było zupełni inaczej niż w tamtym domu. Tak..Lepiej .. Ładniej...
-Kelly ! złaś na dół ! - Usłyszałam głos mojego ojca i od razu zamknęłam drzwi od łazienki i zbiegłam an dół.
-Skąd wiedziałeś ,że tam jestem ? -zapytałam biorąc pudło które podawał mi tata.
-Skoro nie było cię na parterze to oczywiste ,że byłaś na piętrze -odpowiedział patrząc na mnie jak na głupią i zaczął się śmiać a ja razem z nim po czym poczochrał moje włosy i kazał zanieść pudło do kuchni. Jak kazał tak zrobiłam. Po drodze spojrzałam znów na dom staruszków ,lecz już nikogo tam nie było.Widocznie weszli do domu. Nie dziwię się. Robiło się zimno.
Po dobrych 3 godzinach skończyliśmy wnosić wszystkie pudła i bagaże do domu i zajęliśmy się rozpakowywaniem ,gdy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Podniosłam się z podłogi i poszłam w stronę drzwi. Byłam już blisko kiedy Monic podbiegła pod drzwi zarzuciła włosy do tyłu poprawiła swoją obcisłą obleśną bluzkę i z udawanym uśmiechem otworzyła. Jej uśmiech zniknął z twarzy ,gdy przed sobą ujrzała jakiegoś pryszczatego kolesia z dwoma smyczami an których były moje dwa psy.Wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem,a ona spojrzała na mnie wściekła po czym odeszła zbulwersowana od drzwi . Śmiejąc się wciąż podeszłam do kolesia podpisałam jakiś świstek i odebrałam psy po czym poszłam jeszcze po papugę mojej mamy.
Około godziny 23 wszystko. Znaczy większość było na swoich miejscach. Byłam wykończona,a jeszcze musiałam wyjść z psami . Weszłam do swojego nowego pokoju ,a na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Nigdy nie czułam się w nowym domu tak jak tutaj. To było coś niesamowitego ta atmosfera ten wygląd.Zupełnie coś innego niż zwykle. Uśmiechając się wzięłam polar i zeszłam na dół. Zawołałam psy i wyszłam z domu. Szłam powoli zapamiętując każdy szczegół abym później mogła odnaleźć drogę powrotną do domu. Szłam po okolicy dobrą godzinę .Nie powiem nie.Ontario to an prawdę ładne miasto bynajmniej ta okolica w której byłam i mieszkam. Wracając Wariatka (tak nazywała się moja suczka) strasznie ciągnęła.Nie wiedziałam o co chodzi więc przyśpieszyłam krok ,a ona zaczęła biec.
-Szkurwa Wariatka stój !-krzyknęłam i pociągnęłam gwałtownie za smycz a ona się zatrzymała spojrzał na mnie i usiadła.-Głupia jesteś ?! Po cholere ciągniesz ! Jeszcze się zgubimy ! -krzyczałam na psa po czym ruszyłam z powrotem do domu. Po drodze mijałam dom moich sąsiadów.Na podjeździe stał samochód ,więc pewnie mieli gości ,ale o tej porze ? Kto normalny o 24 ma gości ? No ta. I mówi to ta normalna która o 24 wychodzi z psami. Jak zwykle Reksio (tak nazwałam drugiego psa) musi oznaczyć każdy płotek,drzewko a nawet koło samochodowe czy też rowerowe.Akurat musiał zatrzymać się przy ogrodzeniu tych staruszków. Korzystając z okazji spojrzałam w stronę okna ,lecz nic ciekawego nie widziałam oprócz jakiegoś mężczyzny odwróconego do mnie tyłem.Westchnęłam i pociągnęłam psy do domu. Gdy weszłam nie odpinając psom smyczy pociągnęłam je na górę do mojego pokoju.Tam zdjęłam im obroże wraz ze smyczą i poszłam się umyć. Gdy byłam już czysta i pachnąca położyłam się na łóżku.Nie minęło 10 minut,a ja już spałam.
[***Dwa dni później***]
O mój boże. To dzisiaj. Nowa szkoła.Znów. Mam już dosyć nowych szkół nowych twarzy ,nowych nauczycieli oraz nowego otoczenia. Rozmyślając stałam przed lustrem i suszyłam włosy.
-Jesteś goto..-usłyszałam głos mojej mamy.Wyłączając suszarkę odwróciłam się do niej.
-Jak widzisz nie-odpowiedziałam pokazując na siebie od góry na dół. Jak na razie miałam na sobie tylko ręcznik. Mama zaśmiała się ,odwróciła się i wyszła.
Gdy już wysuszyłam moje dość długie brązowe włosy ,wróciłam do pokoju ,założyłam bieliznę i ciuchy . Weszłam jeszcze do łazienki ,przejechałam kilka razy maskarą po rzęsach i maznęłam usta błyszczykiem. Uśmiechnęłam się lekko do siebie poprawiłam jeszcze czapkę i koszule po czym wyszłam z łazienki i z pokoju po drodze chwytając swój plecak i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni ,a mój wzrok od razu wylądował na Monic . Wyglądała jak zwykle. Jak rasowy plastik. Miałam dość jej mordy.Przekręciłam oczami i oparłam się o blat czekając jak rodzice wypiją kawę.
- Tak więc Tak jak chciałyście Monic idzie do prywatnej szkoły ,a Ty-tata pokazał na mnie -Idziesz do publicznej,ale pod warunkiem dobrych ocen. I ZAKAZ AWANTUR I BÓJEK ! Bo inaczej wiesz ,że cię przepiszemy i będziesz chodziła jak ty to mówisz do prywatniaka. -wyklarował się patrząc na mnie groźne.Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć ,ale stwierdziłam,że to bez sensu i z powrotem je zamknęłam.Spuściłam wzrok. Kurcze.Nie będę robić z siebie wielce aniołka,którym nie jestem.
-Dobra ferajna zbieramy się. Ja jadę z Monic a ty Michel jedziesz z Kelly.-odezwała się w końcu moja mama na co podniosłam wzrok i pożałowałam tego. Chyba każdy nie lubi widoku całujących się rodziców. Jestem szczęśliwa bo oni są szczęśliwi ,ale tak czy siak nienawidzę tego widoku.
-Ugh..Proszę was przestańcie ! Oczy mi wypala ! -krzyknęłam śmiejąc się i rozdzielając ich,a oni zaczęli śmiać się razem ze mną.Oboje cmoknęli moje policzki i wyszliśmy z domu. Przelotnie spojrzałam jeszcze na siostrę i zdążyłam zauważyć jedną samotną łzę spływającą po jej idealnie przypudrowanym policzku.Mój uśmiech zszedł z twarzy po czym podbiegłam do Monic i tak szybko cmoknęłam jej policzek. Mimo wszystko kocham moją siostrę. Szybko się wycofałam i wybiegłam z domu po czym podbiegłam do samochodu taty.
-Możemy jechać ?-zapytał tata uśmiechając się do mnie na co odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na drzwi z których wyszła uśmiechnięta i lekko zdziwiona Monic.
-Tak,tak-odpowiedziałam i zapięłam pas. Ruszyliśmy ,a ja włączyłam radio i zaczęłam śpiewać razem z tatą. Zawsze uwielbialiśmy to robić.To było nasze ulubione zajęci. Uśmiechnęłam się do niego ,a tata zrobił głupią minę na co zaczęłam się śmiać.
-No i z czego tak się śmiejesz ? -zapytał również się śmiejąc ,a ja klepnęłam go lekko w ramię .
-Jesteś dziwny. Ale i tak cię kocham Tato -powiedziałam ,a on uśmiechnął się do mnie słodko.
Przez resztę drogi wygłupialiśmy się z tatą. Gdy dojechaliśmy pod moją nową szkołę tata lekko się skrzywił. Nie lubił takich miejsc.A dokładniej nie lubił publicznych szkół,ale za to ja nienawidziłam prywatnych.Te mundurki i wgl.Ugh okropieństwo. Wysiadłam z samochodu i wolnym krokiem ruszyłam po ścieżce prowadzącej do schodów szkoły.Odwróciłam się w stronę taty czekając jak do mnie dołączy.Gdy w pewnym momencie z chytrym uśmiechem mnie wyprzedził ja gwałtownie się odwróciłam i wpadłam na kogoś.Podniosłam wzrok i ujrzałam na prawdę śliczną twarz.Spojrzałam w dół na jego ręce i powędrowałam wzrokiem po tej którą trzymał w objęciu i ujrzałam kolejnego chłopaka. Spojrzałam jeszcze raz na jednego i drugiego trochę zamieszana i dopiero wtedy się odezwałam.
-Ja..E.. Prze..Przepraszam nie widziałam ,że tu idziecie bo przecież się lekcje zaczynają i w ogóle. Blondyn się zaśmiał puścił trzymaną dłoń i położył ręce na moich ramionach.
-Jesteś tu nowa prawda ?-zapytał,a ja przytaknęłam-Jestem Daniel,a to jest Sam -powiedział i podał mi dłoń tak też uczynił jego podajże chłopak ?
-Miło mi ja Kelly. Przepraszam was ,ale muszę iść na rozmowę. Mój tata na mnie tam czeka-powiedziałam zakłopotana przepraszając ich i podbiegając do ojca po czym poszliśmy do dyra na rozmowę.
Tak właśnie zaczyna się moja przygoda.
_______________________________________________
Przepraszam ,że dopiero teraz dodaję ,ale no brak czasu i wgl . Rozumiecie prawda ? :)
Podoba się rozdział ? =KOMENTARZ :))
Daniel & Sam 16 i 17 l.

-Skoro nienawidzisz tej roboty to żuć ją.Jeśli ktoś ci zabrania olej go. To twoje życie.To Ty piszesz swój scenariusz nie inni.-Powiedziałam patrząc na nią swoimi dużymi zaspanymi oczami i wtedy na jej twarzy pojawił się ogromny szczery uśmiech.
-Tak masz rację. Tkwię tu już od 6 lat. Mam dosyć latania i żałosnych gwiazdeczek latających pierwszą klasą -powiedziała ,a ja odwzajemniłam uśmiech -Dziękuje -powiedziała powiększając swój uśmiech od ucha do ucha .
-Nie ma za co-odpowiedziałam po czym odwróciłam się na piętach i ruszyłam w stronę wyjścia. Gdy wyszłam na zewnątrz momentalnie oślepiło mnie słońce.Zamrugałam kilka razy i wzrokiem zaczęłam szukać rodziców co trudne nie było ,ponieważ ta sterta bagaży rzuca się w oczy . Zeszłam po schodkach po drodze pare razy potykając się o swoje nogi. Przewróciłam oczami i wolnym krokiem podeszłam do rodzin.
-boże dziecko ile można na ciebie czekać ?! Rozumiesz ,że ja nie mam czasu ?! Muszę się rozpakować i poszukać szkoły na mieście!!-Krzyczała na mnie Monic na co lekceważąco przekręciłam oczami.
-Słuchaj Monic !! Nie obchodzi mnie twój brak czasu ,a zwłaszcza twoja osoba więc zamknij lepiej tą swoją śliczną mordkę jeśli nadal chcesz wyglądać tak jak teraz. ! Po za tym spójrz na siebie ! Masz 20 lat a nadal mieszkasz z rodzicami !! Zachowujesz się jak królowa. Zawsze siadasz na kanapie i rozkazujesz mamie jakby byłą twoją służącą mi tak samo ! Lepiej się zmień bo inaczej nie będziesz wyglądała fajnie !-krzyknęłam ,a ją zatkało tak jak rodziców.Stali tam jak sub soli .Po raz kolejny tego dnia przekręciłam oczami i chwyciłam swoje walizki.
-Mamoo !!-krzyknęła Monic jakby miała 5 lat i pokazała na mnie ręką.Spojrzałam na nią z miną ,,Really?" po czym pokręciłam głową i ruszyłam powoli w stronę wyjścia.
-Ona ma rację Monic.Jak się nie uspokoisz i nie zaczniesz zachowywać normalnie sam cię spakuje i wyrzucę za drzwi.Nie mam ci nie pomoże.-Usłyszałam głos ojca i uśmiechnęłam się triumfalnie.Wiedziałam ,że tata nienawidzi zachowania mojej siostry i ma ochotę właśnie teraz ją zostawić.Mam a jak zwykle się nie odzywała bo wiedziała,że ja i on mamy rację. Gdy wszyscy w końcu się zebrali ze swoimi bagażami przed lotnisko tata wychaczył nasz transport i już po chwili zaczął pakować bagaże do dużego bagażnika.Usiadłam z tyłu z dala od naburmuszonej Monic i założyłam czym prędzej słuchawki ,aby posłuchać dalej muzyki. Westchnęłam opierając głowę o szybę i przymykając powieki. Po krótkiej chwili poczułam jak ruszamy.
Całą drogę z lotniska do naszego domu przejechaliśmy w ciszy,a ja prawie usnęłam.Znów.Gdy tylko zahamowaliśmy gwałtownie spojrzałam przez okno na dom. Nie powiem dom był na prawdę śliczny. Otworzyłam drzwi i wyszłam z samochodu. Mój wzrok od razu powędrował do domu obok naszego ,gdzie w ogródku siedziała para starszych ludzi przyglądającym nam się bez względnego zainteresowania.
-No już ruszamy z bagażami bo zaraz furgonetka przyjedzie z resztą naszych rzeczy ,a za pół godziny przyjadą z naszymi zwierzakami.-Powiedziała mama po czym chwytając walizki ruszyła w stronę domu.Spojrzałam przelotnie na tatę i chwyciłam swoje walizki.Idąc za tropem mamy wciąż patrzyłam w stronę pary emerytów.W pewnej chwili dostrzegłam jak starsza kobieta uśmiecha się do mnie.Zarumieniłam się lekko i odwzajemniłam uśmiech a po chwili zniknęłam w środku naszego nowego domu. Zaczęłam się rozglądać idąc w stronę schodów przy których zostawiłam walizki i zaczęłam zwiedzać dom. Pierwsze pomieszczenie do którego weszłam to kuchnia .Była na prawdę epicko duża i śliczna. Podobało mi się ta przestrzeń.Wszyscy się tu zmieścimy do tego jeszcze będzie luz. I do tego ten fioletowy akcent.Od razu domyśliłam się ,że to moja mama projektowała wnętrze.Uśmiechnęłam się lekko i z wyjścia pokierowałam się do przodu.Weszłam do kolejnego pokoju,który okazał się salonem tak moja mama uwielbia kolor fioletowy tak jak ja . Mam to po niej. Wracając do tematu byłam na prawdę pod wrażeniem. Dwa pierwsze pomieszczenia są na prawdę boskie. Aż ma się ochotę iść dalej co zrobiłam. Wyszłam z salony i ruszyłam w stronę schodów i weszłam na górę. Na piętrze było 6 par drzwi. 3 z nich miało napisane imiona. Podejrzewam ,że każde z podpisanych drzwi kryło nasze pokoje. Odwróciłam się w lewo i na samym końcu ujrzałam dużymi jasno fioletowymi literami ,,Kelly Isabella".Tak.W mojej rodzinie używają moich obydwóch imion. Nie wiem czemu ,ale przyzwyczaiłam się do tego. Ruszyłam w stronę drzwi i niepewnie otworzyłam drzwi.Zamknęłam oczy i weszłam do środka.Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam oczy ,którym ukazał się śliczny nowoczesny ,a przede wszystkim młodzieżowy pokój. Byłam na prawdę pod dużym wrażeniem. Pokój był na prawdę śliczny. Ruszyłam w głąb pomieszczenia i otworzyłam kolejne drzwi za którymi była duża przestrzenna łazienka.Tutaj było zupełni inaczej niż w tamtym domu. Tak..Lepiej .. Ładniej...
-Kelly ! złaś na dół ! - Usłyszałam głos mojego ojca i od razu zamknęłam drzwi od łazienki i zbiegłam an dół.
-Skąd wiedziałeś ,że tam jestem ? -zapytałam biorąc pudło które podawał mi tata.
-Skoro nie było cię na parterze to oczywiste ,że byłaś na piętrze -odpowiedział patrząc na mnie jak na głupią i zaczął się śmiać a ja razem z nim po czym poczochrał moje włosy i kazał zanieść pudło do kuchni. Jak kazał tak zrobiłam. Po drodze spojrzałam znów na dom staruszków ,lecz już nikogo tam nie było.Widocznie weszli do domu. Nie dziwię się. Robiło się zimno.
Po dobrych 3 godzinach skończyliśmy wnosić wszystkie pudła i bagaże do domu i zajęliśmy się rozpakowywaniem ,gdy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Podniosłam się z podłogi i poszłam w stronę drzwi. Byłam już blisko kiedy Monic podbiegła pod drzwi zarzuciła włosy do tyłu poprawiła swoją obcisłą obleśną bluzkę i z udawanym uśmiechem otworzyła. Jej uśmiech zniknął z twarzy ,gdy przed sobą ujrzała jakiegoś pryszczatego kolesia z dwoma smyczami an których były moje dwa psy.Wybuchnęłam niekontrolowanym śmiechem,a ona spojrzała na mnie wściekła po czym odeszła zbulwersowana od drzwi . Śmiejąc się wciąż podeszłam do kolesia podpisałam jakiś świstek i odebrałam psy po czym poszłam jeszcze po papugę mojej mamy.
Około godziny 23 wszystko. Znaczy większość było na swoich miejscach. Byłam wykończona,a jeszcze musiałam wyjść z psami . Weszłam do swojego nowego pokoju ,a na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Nigdy nie czułam się w nowym domu tak jak tutaj. To było coś niesamowitego ta atmosfera ten wygląd.Zupełnie coś innego niż zwykle. Uśmiechając się wzięłam polar i zeszłam na dół. Zawołałam psy i wyszłam z domu. Szłam powoli zapamiętując każdy szczegół abym później mogła odnaleźć drogę powrotną do domu. Szłam po okolicy dobrą godzinę .Nie powiem nie.Ontario to an prawdę ładne miasto bynajmniej ta okolica w której byłam i mieszkam. Wracając Wariatka (tak nazywała się moja suczka) strasznie ciągnęła.Nie wiedziałam o co chodzi więc przyśpieszyłam krok ,a ona zaczęła biec.
-Szkurwa Wariatka stój !-krzyknęłam i pociągnęłam gwałtownie za smycz a ona się zatrzymała spojrzał na mnie i usiadła.-Głupia jesteś ?! Po cholere ciągniesz ! Jeszcze się zgubimy ! -krzyczałam na psa po czym ruszyłam z powrotem do domu. Po drodze mijałam dom moich sąsiadów.Na podjeździe stał samochód ,więc pewnie mieli gości ,ale o tej porze ? Kto normalny o 24 ma gości ? No ta. I mówi to ta normalna która o 24 wychodzi z psami. Jak zwykle Reksio (tak nazwałam drugiego psa) musi oznaczyć każdy płotek,drzewko a nawet koło samochodowe czy też rowerowe.Akurat musiał zatrzymać się przy ogrodzeniu tych staruszków. Korzystając z okazji spojrzałam w stronę okna ,lecz nic ciekawego nie widziałam oprócz jakiegoś mężczyzny odwróconego do mnie tyłem.Westchnęłam i pociągnęłam psy do domu. Gdy weszłam nie odpinając psom smyczy pociągnęłam je na górę do mojego pokoju.Tam zdjęłam im obroże wraz ze smyczą i poszłam się umyć. Gdy byłam już czysta i pachnąca położyłam się na łóżku.Nie minęło 10 minut,a ja już spałam.
[***Dwa dni później***]
O mój boże. To dzisiaj. Nowa szkoła.Znów. Mam już dosyć nowych szkół nowych twarzy ,nowych nauczycieli oraz nowego otoczenia. Rozmyślając stałam przed lustrem i suszyłam włosy.
-Jesteś goto..-usłyszałam głos mojej mamy.Wyłączając suszarkę odwróciłam się do niej.
-Jak widzisz nie-odpowiedziałam pokazując na siebie od góry na dół. Jak na razie miałam na sobie tylko ręcznik. Mama zaśmiała się ,odwróciła się i wyszła.
Gdy już wysuszyłam moje dość długie brązowe włosy ,wróciłam do pokoju ,założyłam bieliznę i ciuchy . Weszłam jeszcze do łazienki ,przejechałam kilka razy maskarą po rzęsach i maznęłam usta błyszczykiem. Uśmiechnęłam się lekko do siebie poprawiłam jeszcze czapkę i koszule po czym wyszłam z łazienki i z pokoju po drodze chwytając swój plecak i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni ,a mój wzrok od razu wylądował na Monic . Wyglądała jak zwykle. Jak rasowy plastik. Miałam dość jej mordy.Przekręciłam oczami i oparłam się o blat czekając jak rodzice wypiją kawę.
- Tak więc Tak jak chciałyście Monic idzie do prywatnej szkoły ,a Ty-tata pokazał na mnie -Idziesz do publicznej,ale pod warunkiem dobrych ocen. I ZAKAZ AWANTUR I BÓJEK ! Bo inaczej wiesz ,że cię przepiszemy i będziesz chodziła jak ty to mówisz do prywatniaka. -wyklarował się patrząc na mnie groźne.Otworzyłam usta żeby coś powiedzieć ,ale stwierdziłam,że to bez sensu i z powrotem je zamknęłam.Spuściłam wzrok. Kurcze.Nie będę robić z siebie wielce aniołka,którym nie jestem.
-Dobra ferajna zbieramy się. Ja jadę z Monic a ty Michel jedziesz z Kelly.-odezwała się w końcu moja mama na co podniosłam wzrok i pożałowałam tego. Chyba każdy nie lubi widoku całujących się rodziców. Jestem szczęśliwa bo oni są szczęśliwi ,ale tak czy siak nienawidzę tego widoku.
-Ugh..Proszę was przestańcie ! Oczy mi wypala ! -krzyknęłam śmiejąc się i rozdzielając ich,a oni zaczęli śmiać się razem ze mną.Oboje cmoknęli moje policzki i wyszliśmy z domu. Przelotnie spojrzałam jeszcze na siostrę i zdążyłam zauważyć jedną samotną łzę spływającą po jej idealnie przypudrowanym policzku.Mój uśmiech zszedł z twarzy po czym podbiegłam do Monic i tak szybko cmoknęłam jej policzek. Mimo wszystko kocham moją siostrę. Szybko się wycofałam i wybiegłam z domu po czym podbiegłam do samochodu taty.
-Możemy jechać ?-zapytał tata uśmiechając się do mnie na co odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na drzwi z których wyszła uśmiechnięta i lekko zdziwiona Monic.
-Tak,tak-odpowiedziałam i zapięłam pas. Ruszyliśmy ,a ja włączyłam radio i zaczęłam śpiewać razem z tatą. Zawsze uwielbialiśmy to robić.To było nasze ulubione zajęci. Uśmiechnęłam się do niego ,a tata zrobił głupią minę na co zaczęłam się śmiać.
-No i z czego tak się śmiejesz ? -zapytał również się śmiejąc ,a ja klepnęłam go lekko w ramię .
-Jesteś dziwny. Ale i tak cię kocham Tato -powiedziałam ,a on uśmiechnął się do mnie słodko.
Przez resztę drogi wygłupialiśmy się z tatą. Gdy dojechaliśmy pod moją nową szkołę tata lekko się skrzywił. Nie lubił takich miejsc.A dokładniej nie lubił publicznych szkół,ale za to ja nienawidziłam prywatnych.Te mundurki i wgl.Ugh okropieństwo. Wysiadłam z samochodu i wolnym krokiem ruszyłam po ścieżce prowadzącej do schodów szkoły.Odwróciłam się w stronę taty czekając jak do mnie dołączy.Gdy w pewnym momencie z chytrym uśmiechem mnie wyprzedził ja gwałtownie się odwróciłam i wpadłam na kogoś.Podniosłam wzrok i ujrzałam na prawdę śliczną twarz.Spojrzałam w dół na jego ręce i powędrowałam wzrokiem po tej którą trzymał w objęciu i ujrzałam kolejnego chłopaka. Spojrzałam jeszcze raz na jednego i drugiego trochę zamieszana i dopiero wtedy się odezwałam.
-Ja..E.. Prze..Przepraszam nie widziałam ,że tu idziecie bo przecież się lekcje zaczynają i w ogóle. Blondyn się zaśmiał puścił trzymaną dłoń i położył ręce na moich ramionach.
-Jesteś tu nowa prawda ?-zapytał,a ja przytaknęłam-Jestem Daniel,a to jest Sam -powiedział i podał mi dłoń tak też uczynił jego podajże chłopak ?
-Miło mi ja Kelly. Przepraszam was ,ale muszę iść na rozmowę. Mój tata na mnie tam czeka-powiedziałam zakłopotana przepraszając ich i podbiegając do ojca po czym poszliśmy do dyra na rozmowę.
Tak właśnie zaczyna się moja przygoda.
_______________________________________________
Przepraszam ,że dopiero teraz dodaję ,ale no brak czasu i wgl . Rozumiecie prawda ? :)
Podoba się rozdział ? =KOMENTARZ :))
Daniel & Sam 16 i 17 l.
dalej ! ;>
OdpowiedzUsuń<3
49 yr old Graphic Designer Boigie Nevin, hailing from McBride enjoys watching movies like Major League and Poi. Took a trip to Gusuku Sites and Related Properties of the Kingdom of Ryukyu and drives a Oldsmobile F-88. Kliknij po wiecej info
OdpowiedzUsuńkancelarie frankowe rzeszow
OdpowiedzUsuń